SARDYNIA - CASU MARZU - "ŻYWY SER" NAFASZEROWANY LARWAMI MUCHÓWKI - KULINARNE DOZNANIA DLA ODWAŻNYCH

Smakować świat wszystkimi zmysłami. Tacy właśnie jesteśmy. Tu troszkę przesadziłam. To ja jestem taka. Zawsze próbuję to co lokalne, tradycyjne. Moi kompani podróży uczą się ode mnie. Kulinarne doznania uwielbiam, bo uwielbiam jeść. Walczę z tym, ale to walka z wiatrakami. Wyjazdy to próbowanie wszystkiego co pochodzi z danego zakątka świata. Szukam wszędzie tego co kojarzy się z regionem, z czego słynie, co jest tylko jego cząstką. Właśnie tym na Sardynii jest Casu Marzu - "żywy ser". O nim Wam opowiem. Jednak jeśli macie delikatne podniebienie to przygotujcie szklankę wody przed czytaniem. Będzie o smakowaniu sera nafaszerowanego larwami muchówki. 


Gdy dowiedziałam się o tym sardyńskim smakołyku wiedziałam, że muszę go spróbować. Mój mąż, kompan każdej podróży oraz córcia już na samą myśl o mym pomyśle ostrzegli:" my nie jemy", "pójdziemy, zobaczymy, możemy nagrać jak jesz - jednak jeść nie będziemy i koniec". I szczerze wcale nie dziwiłam się, bo im bliżej było degustacji tym moja pewność smakowania tego lokalnego przysmaku zamieniała się w obawę czy na pewno tego chcę i czy warto. Przecież to po prostu zgniły i cierpki w smaku ser, ponoć delikatny i ... nafaszerowany larwami muchówki czyli Piophila casei zwanej muchą serową! 

Gdzie zjeść casu marzu?

Jednak żeby degustować ten "rarytas" trzeba się natrudzić. Nie kupicie go w sklepach ani nie zamówicie z karty w restauracji. Może dlatego właśnie tak mnie do niego ciągnęło. Zgodnie z unijnymi przepisami dotyczącymi zdrowia i higieny żywności, sprzedaż sera casu marzu została zabroniona w krajach Unii Europejskiej. Wciąż można go jednak było na czarnym rynku, gdzie cena casu marzu trzykrotnie przebija cenę bloku sera pecorino. Wartość  produkcji sera z larwami much szacuje się dzisiaj nawet na 3 miliony euro. Dla lokalnych producentów furtką okazała się możliwość oznaczenia sera jako produktu tradycyjnego, co siłą rzeczy wyłącza jego wytwarzanie z unijnych przepisów dotyczących higieny żywności. Tradycyjna metoda została zapisana w oficjalnym prawie obowiązującym na Sardynii. Można go poszukać  w agroturystkach i smakować jako certyfiklowany produkt lokalny. Więc zaczęłam szukać. 




Jak produkuje się najdziwniejszy ser  na świecie?

Mijając jakiekolwiek gospodarstwo agroturystyczne pytałam, pytałam i pytałam. Już wiedziałam, że Najlepszy czas na zrobienie casu marzu to wiosna i lato. Sardyńscy serowarzy podgrzewają mleko kozie lub owcze i odstawiają w formach na ok. 3 tygodnie. Po tym czasie usuwają z niego skórkę, a do sera dodają muchy serowe, które składają jaja w serze. Jedna samica jest w stanie złożyć jednorazowo ok. 500 jaj. Ser trafia na 2-3 miesiące do ciemnego pomieszczenia, gdzie larwy much doprowadzają do fermentacji i procesu gnilnego. W niektórych częściach Sardynii, gdzie ser produkuje się na mniejszą skalę, tradycyjnymi metodami – ser wystawiany jest na powietrze, tak, by muchy serowe same się na nim osiedliły i złożyły jaja , z których wkrótce wyklują się larwy powodujące coś więcej niż tylko fermentację (rozpad gnilny)..  Z tego powodu zaczęłam wątpić czy podczas wiosennego wyjazdu będę miała możliwość go skosztować.


 Jak się je casu marzu?   

Casu marzu ma gładką, kremową konsystencję, charakterystyczny, gorzkawy i ostry smak, który uzyskiwany jest w procesie trawiennym larw muchy. Podczas jedzenia casu marzu sączy się z niego płyn „lagrima”, czyli łza. Jedzenie „żywego sera” jest wyzwaniem, nie tylko ze względu na jego skład. Otóż półprzezroczyste robaki, mające około 8 mm długości, potrafią skakać na wysokość do 15 cm, dlatego podczas jedzenia casu marzu zalecana jest ostrożność, najlepiej zamykanie oczu. Choć może lepiej widzieć, co wkłada się do ust...W Sardynii casu marzu podaje się z lokalnym chlebem pane carasau i mocnym czerwonym winem. Ser można rozsmarować też na chlebie.Dla tych, którzy nie są w stanie przezwyciężyć wstrętu do robaków, a koniecznie chcą spróbować, jak smakuje regionalny przysmak z Sardynii, usuwa się żywe larwy. Ser wkłada się do szczelnego woreczka, a pozbawione dopływu tlenu larwy, wychodzą z sera. Tylko tak można zjeść casu marzu bez larw. Znawcy serów twierdzą, że casu marzu najlepiej smakuje z żywymi larwami. Sardyńczycy wierzą, że Casu Marzu jest afrodyzjakiem.

Degustacja casu marzu.

Ponieważ zawsze poznajemy na wyjazdach mieszkańców, to właśnie dzięki ich uprzejmości i gościnności i mojemu nieustającemu uporowi by spróbować sera w końcu na naszym stole pojawił się ser z larwami, a mnie zaczęła opuszczać chęć kosztowania.  Nasi znajomi Sardyńczycy dla odwagi dali mi lampkę wina i ach... Raz się żyje, kawałek sera z larwami już był w moich ustach. I tu pozytywne zdziwienie. Ser był pyszny! Czy spróbowałabym jeszcze raz? Tak, jeśli "blue zones" to jedzą, a kuchnia sardynii jest jedną z najzdrowszych na świecie, to czemu nie.  Zastanawiałam się jednak czy mogą być jakieś skutki uboczne po zjedzeniu tego sera. Mówi się o nim najniebezpieczniejszy ser na świecie. Ponoć larwy po zjedzeniu mogą  dość długo przeżyć w ludzkich jelitach i powodować przewlekłe infekcje. Mi nic nie jest. Żyje i jestem dalej ciekawa świata i doznań kulinarnych jakie potrafi serwować. Każdego ranka piję kawę i myślę gdzie ruszyć w drogę.


Wyruszcie z nami w podróż na własną rękę, to proste, zobaczcie jaki piękny jest świat. 
Więcej informacji o podróży na Sardynię na własną rękę znajdziecie w lupce Sardynia i Włochy lub poniżej.
Obserwujcie Nas na FB: Budget Globe Travel i Instagramie
Zapoznajcie się i wyruszcie ku przygodzie!








Komentarze

Popularne posty z tego bloga

KORFU -WYSPA - ZIELONY KOLCZYK NA UCHU MORZA - TANIO? CZY TO MOŻLIWE

SARDYNIA - NAJPIĘKNIEJSZE PLAŻE. RAJSKIE WAKACJE NA WŁOSKIEJ WYSPIE

KORFU - NIETUZINKOWE PLAŻE , CISZA, NATURA, CZYLI ODPOCZYNEK PO NASZEMU